Autor Wiadomość
Bellannika
PostWysłany: Czw 20:32, 24 Lip 2008    Temat postu:

LED ZEPPELIN - Since I've Been Lovin' You

No to czas przedstawić najpiękniejszy blues, jaki kiedykolwiek powstał na tej dziwnej planecie. Znów odwołuję się do fenomenalnego roku 1973, "złotego" dla kapeli i nie mniej genialnego filmu "The Song Remains The Same" na bazie trzech ostatnich koncertów amerykańskiej trasy w Madison Square Garden w "stolicy świata", czyli Nowym Yorku. Utwór pochodzi z trzeciej, akustycznej płyty grupy, zwanej także - ze względu na specyficzną i nowatorską, obrotową okładkę - "płytą z kołem". Właściwie trudno tu wiele mówić, bo jest to po prostu absolutna perła w dorobku tak grupy, jak i historii muzyki. Genialnie poprowadzony na granicy śpiewu i krzyku wokal doskonale komponuje się z ciepłym i zawodzącym brzmieniem gitary Jimmy'ego. Ta zaś płacze, prosi, błaga i cierpi tak, jak cierpi mężczyzna, który wie, że nie może odzyskać swojej ukochanej, musząc pogodzić się z porażką... Eh, piękna rzecz. Mówcie, co chcecie, ale słuchając końcowych partii tego utworu naprawdę można dostać muzycznego orgazmu Wink

->Since I've Been Lovin' You<-

Słowa: Robert Plant
Muzyka: Jimmy Page

Working from seven to eleven every night,
It really makes life a drag, I don't think that's right.
I've really been the best, the best of fools, I did what I could, yeah.
'Cause I love you, baby, How I love you, darling, How I love you, baby,
I'm in love with you, girl, little girl.
But baby, Since I've Been Loving You, yeah. I'm about to lose my worried mind, ah, yeah.

Everybody trying to tell me that you didn't mean me no good.
I've been trying, Lord, let me tell you, Let me tell you I really did the best I could.
I've been working from seven to eleven every night, I said It kinda makes my life a drag, drag, drag, drag..
Lord, yeah, that ain't right... no no
Since I've Been Loving You, I'm about to lose my worried mind.

Said I've been crying, yeah, oh my tears they fell like rain,
Don't you hear them, Don't you hear them falling,
Don't you hear them, Don't you hear them falling.

Do you remember mama, when I knocked upon your door?
I said you had the nerve to tell me you didn't want me no more, yeah
I open my front door, I hear my back door slam,
You know I must have one of them new fangled, new fangled back doors man.

I've been working from seven, seven, seven, to eleven every night and It kinda makes my life a drag...
a drag, drag, oh yeah it makes a drag.
Baby, Since I've Been Loving You, I'm about to lose, I'm about lose lose my worried mind.
Just One more, Just One more
Oh yeah, since I've Been Loving You, I'm gonna lose my worried mind.
Bellannika
PostWysłany: Pią 12:12, 30 Maj 2008    Temat postu:

U bram nieśmiertelności...

LED ZEPPELIN - Stairway to Heaven

Są dzieła, które przetrwają ich twórcę. Są pieśni, które pozostaną w naszych umysłach na wieki. Tak jak Homer tysiące już lat temu sięgnął nieśmiertelności układając słynną "Iliadę i Odyseję", tak czwórka współczesnych wikingów wkroczyła w 1971 roku schodami do nieba.

Trudno mi doprawdy cokolwiek tutaj powiedzieć... bo jakże mówić o utworze życia? A Stairway to Heaven niewątpliwie taką właśnie pieśnią jest. Zawiera w sobie kwintesencję doskonałości muzyki rockowej z akustycznym wstępem, hippisowskim środkiem i ostrym rockowym zakończeniem. Ukazuje cały zespół jako jedność, nierozłączalną całość. Jest bez wątpienia największym dziełem w muzyce rozrywkowej XX wieku. To o tej piosence wielki Elvis Presley powiedział: "Powiedz mi, że nie wiesz, co to jest Stairway to Heaven a ja cię nazwę człowiekiem z buszu". I miał rację. Tego NIE DA się nie znać...

Słów kilka o "Four Symbols"... Tajemnicza IV płyta, na której Zeppelini nie umieślili ani nazwy zespołu, ani tytułu (którego zresztą nie nadali), ani też spisu piosenek stała się źródłem inspiracji dla wielu. Szczególnie dla fanów, którzy starali się rozszyfrować tajemnicze symbole na okładce. Każdy z członków zespołu wybrał sobie jeden, który go najlepiej charakteryzował. Aura tajemniczości tylko dodatkowo spotęgowała zainteresowanie nowym dzieckiem Ołowianego Zeppelina. Płyta, jak i arcydzieło Zepp's pobiły wszelkie możliwe rekordy popularności. Doszło do tego, że kiedy początkujący gitarzysta próbował nową gitarę i zaczynał od riffu ze "Schodów do Nieba", to musiał zapłacić 5 dolarów - tak wszyscy mieli po jakimś czasie dość naśladowców wielkiego Jimmy'ego Page'a.

Krótko mówiąc - przedstawiam perłę nad perłami, utwór życia i największe arcydzieło XX wieku. Coś, co trzeba znać i przesłuchać... A potem jeszcze raz...i jeszcze... i jeszcze...

Madison Square Garden i chyba najbardziej znane wykonanie "Schodów", wykorzystane w "The song remains the same". I mały smaczek - na początku widać jeszcze dwie wieże WTC [mruga].

->Stairway to Heaven<-

Słowa: Robert Plant
Muzyka: Jimmy Page, John Paul Jones, John Bonham

There's a lady who's sure
All that glitters is gold
And she's buying a stairway to heaven
When she gets there she knows
If the stores are all closed
With a word she can get what she came for
And she's buying a stairway to heaven

There's a sign on the wall
But she wants to be sure
'Cause you know sometimes words have two meanings
In a tree by the brook
There's a songbird who sings
Sometimes all of our thoughts are misgiven
It makes me wonder

There's a feeling I get
When I look to the west
and my spirit is crying for leaving
In my thoughts I have seen
Rings of smoke through the trees
And the voices of those who stand looking
And it makes me wonder

And it's whispered that soon
If we all call the tune
Then the piper will lead us to reason
And a new day will dawn
For those who stand long
And the forest will echo with laughter

If there's a bustle in your hedgerow
Don't be alarmed now
It's just a spring clean for the May queen
Yes there are two paths you can go by
But in the long run
There's still time to change the road you're on
And it makes me wonder

Your head is humming and it won't go
In case you don't know
The piper's calling you to join him
Dear lady can you hear the wind blow
And did you know
Your stairway lies on the whisperin' wind

And as we wind on down the road
Our shadows taller than our souls
There walks a lady we all know
Who shines white light and wants to show
How everything still turns to gold
And if you listen very hard
The tune will come to you at last
When all are one and one is all
To be a rock and not to roll

And she's buying a stairway to heaven...
Bellannika
PostWysłany: Pon 16:34, 26 Maj 2008    Temat postu:

Legenda rodzi legendę, złoto ciągnie się do złota. Wydanie genialnego "Brązowego Sterowca" w 1969 roku zdaje się potwierdzać obie części tej tezy...

LED ZEPPELIN - Whole Lotta Love

W życiu każdego artysty nadchodzi czas, kiedy swoją twórczość wznieść należy na wyżyny, przeskoczyć o ten jeden stopień wyżej, by sięgnąć gwiazd, osiągnąć wyższy pułap artyzmu i zostawić coś po sobie. Stworzyć kamień milowy swojej sztuki, który w swej genialności przetrwa upływ lat i stworzy podwaliny do zupełnie nowego pojmowania twórczości. Otworzy oczy niedowiarkom i zainicjuje nowy styl, nowy trend. Wydanie "Led Zeppelin II" było takim właśnie osiągnięciem dla jego twórców. To płyta dziś uważana za największą w historii muzyki rockowej, która stworzyła pojęcie hard rocka i zamknęła usta wszystkim tym, którzy uważali muzykę rockową za tandetną rozrywkę dla niższej klasy. Zepp's udowodnili jak można połączyć artystycznego i bojowego ducha starożytności z nowoczesnością. Czworo młodych wikingów naszych czasów dosłownie rozbiło w puch cały rynek swoim drugim albumem, nota bene wypuszczonym niebawem po pierwszym, w tym samym roku.

Whole Lotta Love to największy utwór z tego największego albumu, dziś rozpoznawalny na całym świecie. żaden inny, przed "Stairway to Heaven" nie był puszczany tyle razy we wszelkich rozgłośniach radiowych. Pobił wszystkie możliwe rekordy popularności. A stworzony został... przypadkowo. Ot, po koncercie chłopcy siedzieli odpoczywając w swojej garderobie i rozmawiali o wrażeniach publiczności na utwory, które zaprezentowali. Przy okazji - podczas tego koncertu Jimmy zaimprowizował zupełnie nowy riff, który stał się potem riffem wielkiego - również z tej płyty - "Heartbreakera". Rozmawiali sobie i rozmawiali, dyskutowali o planach na przyszłość i kiedy mieli już się zebrać Jimmy, który brzdąkał to i owo, przy okazji ćwicząc nowy riff z Jonesy'm zagrał na odchodnym trzy nuty. Trzy nuty, na które nikt nie zwrócił wtedy uwagi, ale które zostały nagrane na magnetofonie kasetowym, który leżał włączony na stole. Riff musiał swoje poczekać do nagrywania albumu...ale te trzy nuty to właśnie nieśmiertelny riff Whole Lotta Love.

Przed państwem utwór stulecia! (oczywiście również z koncertu, tutaj z Knebworth z 1979 roku, bez smyczka w środkowej części, ale też ciekawe wykonanie z dużą dozą improwizacji)

->Whole Lotta Love-<

Tekst: Robert Plant na bazie "You neeed love"
Muzyka: Jimmy Page, John Paul Jones, John Bonham

Oh need coolin', baby, I'm not foolin'
I'm gonna send ya back to schoolin'
Way down inside, a-honey, you need it
I'm gonna give you my love
I'm gonna give you my love, oh

Wanna whole lotta love
Wanna whole lotta love
Wanna whole lotta love
Wanna whole lotta love

You've been learnin'
And baby, I been learnin'
All them good times
Baby, baby, I've been discernin'-a
A-way, way down inside
A-honey, you need-a
I'm gonna give you my love, ah
I'm gonna give you my love, ah

Oh, whole lotta love
Wanna whole lotta love
Wanna whole lotta love
Wanna whole lotta love
I don't want more

You've got to bleed on me, yeah
Ah, ah, ah, ah
Ah, ah, ah, ah, ha, ah, ah, ah, ah, ah, ah
ah, ah, ah, ah, ha, ah, ah, ah, ah, ah, ah, ah, ah
No, no, no, no, ah
Love, love, low-ow-ow-ow-ove
Oh, babe, oh

You been coolin'
And baby, I've been droolin'
All the good times, baby, I've been misusin'-a/Oh
A-way, way down inside
I'm gonna give ya my love/Ah
I'm gonna give ya every inch of my love/Ah
I'm gonna give you my love/Ah
Yes, alright, let's go/Ah

Wanna whole lotta love
Wanna whole lotta love
Wanna whole lotta love
Wanna whole lotta love

Way down inside/ Way down inside
Way downinside, woman, you/woman
woman, you/you need it
need/Love

My, my, my, my
My, my, my, my/Ahh
Oh, shake for me, girl
I wanna be your backdoor man-a
Hey, oh, hey, oh/Ahh
Hey, oh, oooh
Oh, oh, oh, oh
Hoo-ma, ma, hey
Keep a-coolin', baby
A-keep a-coolin', baby
A-keep a-coolin', baby
Uh, keep a-coolin', baby, wuh, way-hoh, oo-ohh
Bellannika
PostWysłany: Pon 11:45, 26 Maj 2008    Temat postu:

Zabawne Smile Ja niestety po ułamku sekundy każdego utworu nie rozpoznam... no ale skoro w odc. 6 pojawia się podobizna Johna "Bonzo" Bonhama, to mam coś specjalnego.

LED ZEPPELIN - Moby Dick

Wielu ludzi wciąż spiera się w kwestii doboru najlepszego perkusisty. Mawia się, że ci jazzowi są lepsi od rockowych. Ale czy godzi się porównywać tak odmienne kategorie? Zresztą... by zamknąć wszystkim usta prezentuję arcydzieło "Bonza" - Moby Dick. Nagranie wydane na drugiej płycie - "brązowym sterowcu" - w 1969 roku pokazuje absolutny geniusz tego muzyka. Bonham przeżył na ziemskim padole 32 lata, zmarł w roku 1980, 25 września. Tutaj prezentuję wykonanie koncertowe z filmu "The song remains the same". Koncerty zarejestrowane zostały w 1973 roku, czyli kiedy ów miał 25 lat. Ponieważ całość jest bądź co bądź filmem, prócz nagrania koncertu pojawiają się tutaj przerywniki prezentujące perkusistę od zupełnie innej strony... W każdym razie warto posłuchać, bo takie solo perkusyjne rzadko się zdarza w świecie show-biznesu.

Zeppelini mieli zwyczaj opuszczać scenę, kiedy Bonzo zaczynał naparzać w swoje bębny. Tu wspomnę, że John Bonham używał największych bębnów, jakie kiedykolwiek pojawiły się w muzyce rozrywkowej. A krzepę miał taką, że prócz wielkości musiały być bardzo mocne, bo inaczej zwyczajnie nie wytrzymywały jego potężnych uderzeń. W każdym razie z biegiem lat Bonzo z 5 minut zrobił prawie 20, więc Zepp's mogli nie tylko wychodzić na papierosa, ale przez ten czas nieźle pobalangować za kulisami...

W każdym razie - w hołdzie Bonhamowi!

->Moby Dick<-
Zakaran
PostWysłany: Pon 1:05, 26 Maj 2008    Temat postu:

http://www.methminute39.com/

A propos Led Zeppelina - odcinek 6 i 23 oraz coś będzie w 34.

W ogóle godna uwagi całość Wink
Bellannika
PostWysłany: Nie 22:22, 25 Maj 2008    Temat postu:

Ostatnia płyta razem...

LED ZEPPELIN - In the Evening

Rok 1979 to cokolwiek wyjątkowy czas dla twórczości Zepp's. Problemy ze zdrowiem Jimmy'ego a także cykl nieszczęść jakie spadły na zespół w ciągu ostatnich miesięcy odcisnąć musiały trwałe piętno na twórczości grupy wszech czasów. Głównym kompozytorem nowych utworów na planowaną płytę został John Paul Jones. Miało to kluczowe znaczenie dla obrazu finalnego. Cała płyta przesiąknięta była lekkością, tajemniczością i maksymalnym wyeksponowaniem talentów Jonesy'ego, który grał nie tylko na basie, ale też na hammondach i kilku rodzajach fortepianów, tudzież cholernie drogich syntezatorów. W każdym razie całość rodzi dość mieszane uczucia, bo jest wyraźnie inna od ciężkiego rockowego mięsa, jakie zwykli przez większość swojej kariery serwować muzycy Zeppelin swoim wyznawcom. Nie umniejsza to jednak wielkości "In Through the Out Door". To ostatnia płyta, jakiej brakowało mi w kolekcji i... muszę wyznać, że warto było na nią poczekać. Większość utworków ma dość niefrasobliwy i wesoły klimat, jednakże... Ulubiona kompozycja Jimmy'ego "In the Evening" zdaje się na odległość pachnieć piekielną siarką. Wykonania koncertowe dały Page'owi pole do popisów ze smyczkiem i floydem na najróżniejsze sposoby. Coby nie mówić spośród wszystkich piosenek - nagranych nota bene w studiach ABBY w Sztokholmie - właśnie "In the Evening" wydaje się być największy.

Tutaj psychodeliczny utwór - faworyt mistrza magii, jakim był bez wątpienia Jimmy, w wersji z Knebworth z 1979 roku właśnie. Polecam gorąco.

->In the Evening<-

Tekst: Robert Plant
Muzyka: John Paul Jones, Jimmy Page

In the evening, when the day is done
Im looking for a woman, but the girl dont come
So dont let her, play you for a fool
She dont show no pity baby, she dont make no rules

*chorus: oh, oh, I need your love, I need your love
Oh, I need your love, I just got to have

So dont you let her, oh, get under your skin
Its only bad luck and trouble, from the day that you begin
I hear you crying in the darkness, dont ask nobodys help
Aint no pockets full of mercy baby, cause you can only blame yourself

Chorus

Oh its simple, all the pain that you go through
You can turn away from fortune, fortune, cause thats all thats left to you
Its lonely at the bottom, man, its dizzy at the top
But if youre standing in the middle, aint no way youre gonna stop

Chorus

Oh whatever that your days may bring
No use hiding in a corner, cause that wont change a thing
If youre dancing in the doldrums, one day soon, its got to stop, its got to stop
When youre the master of the off-chance, when you dont expect a lot

Chorus
Bellannika
PostWysłany: Czw 17:31, 15 Maj 2008    Temat postu:

Akurat udało mi się zdobyć ostatnią płytę Zepp's i oto jedna z perełek z niewątpliwie niedocenianej "CODY" z 1982 roku.

LED ZEPPELIN - We're Gonna Groove

Utworek został nagrany jeszcze w roku 1970 podczas sesji do trzeciej - akustycznej - płyty. Po latach Jimmy postanowił wydać go - podobnie jak i inne "odrzuty" - na ostatniej płycie, wypuszczonej na rynek już po śmierci Bonza. Mimo, iż "CODA" przez wielu jest uważana właśnie za taki "śmietnik" tego, co się wcześniej nie zmieściło na płytach Zepp's, ja uważam, że to świetny album. I to głównie ze względu na to, że utwory tutaj przedstawione były nagrywane między latami 1968-1978, więc prezentują historię całego zespołu, wraz ze zmianami w stylu grania i tworzenia, nawiązując jednocześnie do bluesowych korzeni, akustyczno-folkowej "Trójki" i bardzo rockowych "LZ II", czy "Four Symbols". Nawiasem mówiąc o legendach wokół "Four Symbols" wspomnę już niebawem.

Teraz natomiast czas na kolejne ciekawe wykonanie. Tutaj z 1970 roku podczas koncertu w Royal Alber Hall w Londynie, największej i najznakomitszej sali koncertowej w mieście. żeby tam zagrać trzeba było nawet przejść specjalny test przed komisją... Zepp's grali tam wiele razy w latach 70'. Tutaj prezentują wówczas mało jeszcze ograny utworek. Po koncercie organizatorzy obciążyli zespół dodatkowymi kosztami za odklejanie gum do żucia spod krzeseł. Cóż, znać, że "klasa wyższa" tam chadzać zwykła, a nie wyznawcy bogów rocka.

->We're Gonna Groove<-

Tekst: Robert Plant
Muzyka: Jimmy Page

Hear my baby comin' down the track
Betcha my baby's comin' back
Someday she'll get back to me
We're gonna raise a family
We're gonna groove, Yeah groove
Yeah we're gonna groove
We're gonna love... until the break of day
Sweet as sweet as sweet can be
You don't know whatcha do to me
Let me say you're my one desire
You just set my soul on fire
Oh we're gonna groove,Yeah groove
Yeah we're gonna groove
We gonna love... until the break of day
Sweet as sweet as sweet can be
Lemme tell ya you don't know whatcha do to me
You just set my soul on fire
Woman you know you're my one desire...
We gonna groove...
Bellannika
PostWysłany: Wto 15:09, 13 Maj 2008    Temat postu: Rock and Roll

Zaczynamy ostro i bluesowo.

LED ZEPPELIN - Rock and Roll

***

W 1971 roku Led Zeppelin byli u szczytu sławy po niesłychanym sukcesie ich pierwszej płyty (1969), genialnego - do dziś uznawanego za najwspanialszy album w historii rocka - LZ II (1969 - więc DWA ALBUMY w ciągu jednego roku! I do tego TRZY trasy koncertowe... jak oni to zrobili?), nieco chłodno przyjętego akustycznego LZ III (1970).. no, chłodno, ale to raczej przez prasę i krytykantów. Bo prawdą jest, że Zepp's nigdy nie przepadali za dziennikarzami, udzielając małej liczby wywiadów i starając się robić wręcz wszystko, by pokazać innym, że reklama, autopromocja i sława na łamach prasy są im całkowicie obojętne. Zrezygnowali nawet z występów koncertowych w telewizji, gdyż Jimmy'emu nie odpowiała średnia jakość dźwięku, jaką ówczesne TV-odbiorniki prezentowały. No ale jak profesjonalizm, to profesjonalizm, a Jimmy Page należał do absolutnie największych perfekcjonistów w rockowej galerii sław, będąc genialnym gitarzystą i wybitnym producentem ich wszystkich albumów.

***

W okresie tworzenia czwartej płyty główną bazą wypadową stało się Headley Grange, gdzie w mobilnym studiu nagraniowym Rolling Stonesów pracowali nad zrodzonymi w ich głowie dźwiękami. Rock and Roll powstał właśnie tam - to znaczy muzyka w całości a tekst w znacznym stopniu tam został przez Roberta Planta spisany. Wokół twórczości Zepp's krążyły różne legendy. A legendy tworzą przecież legendy. I tak dalej, i tak dalej. Rock and Roll niosący za sobą niesamowity zastrzyk energii i powiew świeżości powstał w oparciu o aranżację fortepianową przeboju Little Richarda - "Good Golly Miss Molly" we współpracy z Ianem Stewardem, menedżerem The Rolling Stones, nawiasem mówiąc świetnym pianistą. Na bazie podkładu Jimmy stworzył gitarowy, ostry riff. Tak ostry i soczysty, że wkrótce - po owacyjnym przyjęciu przez fanów na koncertach - miał to być utwór, którym Zeppelini otwierali koncerty. Brzmiał on zaiste świetnie i dynamicznie, wprowadzając publiczność w stan kompletnego uniesienia. Tutaj mamy wersję nagraną w roku 1973 z chyba najlepszej trasy koncertowej Led Zeppelin w USA. Całość została nagrana przez "czarodzieja dźwięku" Eddiego Kramera - spadkobiercę Jimmiego Hendrixa, jeśli idzie o studio nagraniowe i sprzęt - który współpracował z Zepp's przy większości ich albumów. Całość w tej formie ukazała się trzy lata później w ... filmie o Zeppelinach, gdzie prócz ich muzyki pojawiły się również sekwencje aktorskie. "The song remains the same", bo taki tytuł nosiła cała kompliacja jest jednym z kilku ledwie zarejestrowanych oficjalnie i wydanych koncertów Led Zeppelin. Tym większą więc może sprawić radość fanom, którzy nie mieli jak widzieć Zepp's na żywo. A było na co patrzeć...

***

Rock and Roll tutaj w Madison Square Garden w Nowym Jorku:

->Rock and Roll<-

Tekst: Robert Plant
Muzyka: Jimmy Page, John Bonham, Jon Paul Jones

Słuchać głośno! Wink


Its been a long time since I rock and rolled,
Its been a long time since I did the stroll.
Ooh, let me get it back, let me get it back,
Let me get it back, baby, where I come from.
Its been a long time, been a long time,
Been a long lonely, lonely, lonely, lonely, lonely time.
Yes it has.
Its been a long time since the book of love,
I cant count the tears of a life with no love.
Carry me back, carry me back,
Carry me back, baby, where I come from.
Its been a long time, been a long time,
Been a long lonely, lonely, lonely, lonely, lonely time.
Seems so long since we walked in the moonlight,
Making vows that just cant work right.
Open your arms, opens your arms,
Open your arms, baby, let my love come running in.
Its been a long time, been a long time,
Been a long lonely, lonely, lonely, lonely, lonely time.
Bellannika
PostWysłany: Wto 14:53, 13 Maj 2008    Temat postu: Muzyczny kącik Bellci

Swego czasu... zresztą w przyszłości może zdarzyć się to ponownie... zdarzało mi się prowadzić audycje natury muzycznej na falach eteru w lokalnym radiu oraz - dość prędko po zakończeniu tam zabawy - w radiu internetowym. Nie będę ukrywać, że czasem trudno jest uciec od mocno zakorzenionych nawyków, a moje zainteresowanie muzyką urosło już do rangi kultu. Będąc gitarzystką od lat 11 i wyznając kult Led Zeppelin [tu przerywa na chwilę i oddaje cztery pokłony każdemu arcyprzefenomenalnych wirtuozów tworzących najdoskonalszą muzykę od początku istnienia instrumentów] tak... kult, bo Zepp's dla mnie to mniej więcej to, co religia. To coś, co towarzyszy mi odkąd pamiętam i wyznaję - źle się czuję jeśli codziennie przynajmniej przez godzinę nie posłucham którejś z ich płyt (mam prawie wszystkie). W każdym bądź razie, nie zamierzam się tak na wstępie rozgadywać o doskonałości Ołowianego Zeppelina, bo to temat, o którym pisano już książki, kręcono filmy, a dalej fenomen genialnej czwórki brytyjczyków zdaje się być czymś niezgłębionym. Może po temu, że Jimmy Page był posądzany o praktyki magiczne... Bo muzyka, którą tworzyli była swoistym boskim tchnieniem, magiczną iskrą hipnotyzującą i urzekającą. W porównaniu do ich poprzedników nie byli ugrzecznionymi chłopczykami grającymi nowe nuty... To był bunt, początek nowego rozdziału w historii... Nikt nigdy nie grał w ten sposób, nie wywoływał takiej histerii, takiego zainteresowania... Zeppelini bili wszelkie rekordy popularności, na ich koncerty brakowało miejsc po godzinie od rozpoczęcia sprzedaży biletów. Bywało wręcz, że trzeba było organizować kilka koncertów, bo miastu, gdzie miały się odbyć, groziły zamieszki z powodu olbrzymiego zainteresowania... Ale Zepp's to nie była czwórka rzemieślników nastawionych na łatwy zysk. Oni byli artystami, tworząc NOWE... Wszędzie dało się owo NOWE czuć. Tworzyli historię, biorąc udział w cyklu zapoczątkowanym przez Elvisa z lat 50'. I po prawdzie po śmierci Bonza i zakończeniu lotu Zeppelina nic ciekawego i świeżego się w muzyce nie pojawiło... Czasem zdarza mnie się zamknąć oczy i pomyśleć - co by było gdyby LZ się nigdy nie pojawili? Ja nie jestem sobie wyobrazić muzyki bez nich.

W każdym razie zakładam tu takie coś, gdzie wrzucać będę co ciekawsze utworki sceny rockowej z przestrzeni dziejów wraz z tekstami, historią powstania, źródłami inspiracji no i odnośnikami do co ciekawszych wykonań. Komentarze mile widziane. Tak więc... zdejmijcie buty, nim wejdziecie do kącika, bo muzyka, którą tu omawiać będę jest święta. I pokłon złóżcie wszystkim tym, bez których dziś trudno sobie wyobrazić historię rocka, a którzy nie zagrzali za długo miejsca na tym ziemskim padole.

Powered by phpBB © 2001,2002 phpBB Group